LightReader

Chapter 2 - Pokoik

W gruncie rzeczy jest bałagan,

W ciuchach leżę, leżę, tonę.

Walizka obok mnie czeka,

Zebrać się do czynu nie mogę.

-

Ale nie w tym problem, we mnie.

Unikać obowiązków, myśleć o sobie.

Och! To straszne i prawdziwe,

"Ludzka rzecz" wmawiam to sobie.

-

Nikogo nie ma obok,

Prosić o pomoc nie mogę.

Przyjaciel z trumny spogląda,

Jest tam bo złamał nogę.

-

Nikt po niego nie przyszedł,

Każdy mówi "dorośnij Agatka".

Zostawili go by gnił,

Jezus, Maria, własna matka.

-

Lecz leży spokojnie,

Ani łza nie spłynęła.

Oj! Jakie to smutne,

Szafka na niego runęła.

-

Nie wiem już gdzie go postawić,

Miejsca brak, miejsca brak.

Leniwa jestem, leżę tutaj sama.

Ten bałagan rozprzestrzenia się jak rak

-

Mogłam mu pomóc, uratować.

Czuje że mnie to czeka, ja już tutaj tonę.

A gdy dorosnę skończę jak mój przyjaciel,

Posiedzę, zgniję, spłonę.

-

A więc w moim pokoiku jest bałagan,

Wśród niego leżę, umieram, tonę.

Nigdzie indziej niż w gruncie rzeczy.

More Chapters